Mieszkanie na zdjęciach wygląda jak z katalogu, a na miejscu okazuje się ciasne, ciemne i z zawilgoconą ścianą. Takie rozczarowanie ma już swoją nazwę: housefishing. Chodzi o celowe upiększanie zdjęć w ogłoszeniach nieruchomości, które dzięki narzędziom sztucznej inteligencji stało się łatwe i trudne do wykrycia. W tym poradniku pokazujemy krok po kroku, jak sprawdzić ogłoszenie, zanim stracisz czas na oglądanie albo – co gorsze – podpiszesz umowę.
W skrócie
- Housefishing to obróbka zdjęć, która zmienia wygląd mieszkania, a nie tylko poprawia światło.
- Najczęstsze sztuczki to pomniejszone meble, wymazana pleśń, zmieniony widok z okna i przesadnie „słodkie” kolory.
- Zdradzają je proporcje drzwi i sprzętów, brak naturalnych cieni oraz niespójna galeria.
- Ostatecznym sprawdzianem pozostają oględziny na miejscu – nawet przy wynajmie na krótki czas.
Czym jest housefishing
Nazwa nawiązuje do „catfishingu”, czyli udawania kogoś innego w internecie. W przypadku nieruchomości udaje się lepsze mieszkanie, niż jest w rzeczywistości. Bankier.pl opisał zjawisko 19 października 2026 roku jako nową pułapkę dla osób szukających mieszkania w Polsce. [1] Zmiany na zdjęciach wykraczają tam daleko poza rozjaśnienie ciemnego kadru czy korektę barw.
Ekspert rynku nieruchomości Łukasz Kruszewski, cytowany przez Interię, zwraca uwagę, że problem zaczyna się wtedy, gdy zdjęcia przestają odpowiadać temu, jak lokal wygląda naprawdę. Mocną obróbkę, która ukrywa wady, nazywa wprost „fałszowaniem rzeczywistości”. [2] Taki zabieg ma przyciągnąć klienta, który różnicę zauważy dopiero podczas oglądania.
Zjawisko nie jest wyłącznie polskie. Analiza firmy Coraly, obejmująca około 40 tys. zdjęć z amerykańskich portali ogłoszeniowych, wykazała ślady przeróbek AI na niemal 11% z nich. [3]
Dopuszczalna obróbka
- rozjaśnienie zdjęcia zrobionego w pochmurny dzień,
- korekta balansu bieli i prostowanie linii,
- zdjęcia zrobione w ładną pogodę lub po sprzątaniu,
- wirtualna aranżacja wyraźnie podpisana jako wizualizacja.
Manipulacja wprowadzająca w błąd
- pomniejszanie mebli, by pokój wydawał się większy,
- wymazywanie pleśni, zacieków i pęknięć,
- usuwanie nieestetycznych obiektów za oknem,
- zmiana proporcji wąskiego, długiego pokoju.
Granica, którą wskazuje Kruszewski, jest prosta: poprawianie wyglądu oferty bez zniekształcania rzeczywistości to dobra praktyka. Problem pojawia się wtedy, gdy obróbka zmienia istotne cechy lokalu. [2] Ekspert przypomina, że wiele mieszkań w blokach z lat 70. i 80. ma długi i wąski układ, a zmiana proporcji na zdjęciu daje fałszywe wyobrażenie o przestrzeni.
Jak sprawdzić ogłoszenie w pięciu krokach
Krok 1. Porównaj proporcje z przedmiotami o znanym rozmiarze
Drzwi, futryny, okna, lodówka czy pralka mają typowe wymiary. Jeśli kanapa wygląda przy nich na zabawkową albo drzwi są dziwnie szerokie, zdjęcie mogło zostać rozciągnięte lub meble pomniejszone. Według Bankier.pl to właśnie sprzęty AGD i futryny najszybciej zdradzają takie przeróbki. [1]
Krok 2. Szukaj „efektu cukierka”
Zbyt sterylne wnętrza, nasycone kolory, idealnie gładkie ściany i brak naturalnych cieni to sygnał ostrzegawczy. [2] Prawdziwe pomieszczenie ma kontakty, listwy, drobne nierówności i cień pod meblami. Gdy wszystko wygląda jak wizualizacja, warto podejść do oferty z większą ostrożnością.
Krok 3. Sprawdź, czy galeria jest spójna
Jeśli salon wygląda jak z katalogu dewelopera, a łazienka i kuchnia są wyraźnie surowsze, część zdjęć mogła zostać poprawiona mocniej niż reszta. [1] Zwróć uwagę na różnice w świetle, kolorze podłogi i wysokości okien między zdjęciami tego samego mieszkania.
Krok 4. Zapytaj o rzut, metraż i nieobrobione zdjęcia
Rzut z wymiarami szybko weryfikuje wrażenie przestronności. Możesz też poprosić o kilka zwykłych zdjęć z telefonu albo krótki film z przejścia przez mieszkanie. Rzetelny właściciel lub pośrednik nie powinien mieć z tym problemu, a odmowa sama w sobie jest informacją.
Krok 5. Obejrzyj mieszkanie osobiście
Żadne zdjęcie nie zastąpi oględzin. Tymczasem z raportu AMRON-SARFiN „Studenci na rynku nieruchomości” wynika, że 15% studentów podpisało umowę najmu bez obejrzenia lokalu. [1] Podczas wizyty skup się na tym, czego zdjęcia mogły nie pokazać:
- ściany i narożniki – zacieki, pleśń, świeżo zamalowane plamy,
- widok z okna – czy za szybą nie ma ściany sąsiedniego budynku, torów lub ruchliwej drogi,
- metraż i układ – czy zgadzają się z ogłoszeniem i rzutem,
- światło dzienne – najlepiej odwiedzić mieszkanie za dnia, a nie tylko wieczorem,
- stan instalacji i okien – czy okna się domykają i nie ma śladów skraplania wody.
Jeżeli wynajmujesz, opisz stan lokalu w protokole zdawczo-odbiorczym i zrób własne zdjęcia z datą. To najprostszy sposób, by później nie odpowiadać za usterki, które istniały przed Twoją przeprowadzką.
Jak z housefishingiem walczą inne kraje
W Kalifornii w październiku 2025 roku przyjęto ustawę AB 723. Pośrednicy, którzy używają cyfrowo zmienionego zdjęcia w reklamie nieruchomości na sprzedaż, muszą o tym poinformować, a w ogłoszeniu internetowym pokazać także wersję bez przeróbek. [4] W Nowym Jorku burmistrz Zohran Mamdani zaproponował w lipcu 2026 roku podobny obowiązek dla ogłoszeń najmu: właściciele, pośrednicy i portale mieliby ujawniać, że zdjęcie lub film powstały przy użyciu AI albo zostały nią zmienione. [3]
W polskich artykułach o housefishingu nie ma mowy o podobnych przepisach dedykowanych zdjęciom. [1] [2] Dlatego dziś to kupujący i najemca muszą sami weryfikować ogłoszenia, a uczciwi sprzedający mogą zyskać na tym, że pokazują mieszkanie bez upiększeń.
Wskazówki dla sprzedających i wynajmujących
Mocno przerobione zdjęcia przyciągną więcej osób na oglądanie, ale część z nich wyjdzie rozczarowana, a czas obu stron zostanie zmarnowany. Lepiej postawić na dobre światło, porządek i szeroki obiektyw bez przesadnej perspektywy. Jeśli w ogłoszeniu pojawia się wirtualna aranżacja, warto ją wyraźnie podpisać i pokazać obok zdjęcie stanu obecnego. Taka uczciwość buduje zaufanie i skraca drogę do podpisania umowy.
Czy każde poprawione zdjęcie to housefishing?
Nie. Korekta jasności, kolorów czy prostowanie linii to standard profesjonalnej fotografii. Housefishing zaczyna się wtedy, gdy obróbka zmienia istotne cechy lokalu: jego wielkość, stan techniczny albo otoczenie.
Czy można wynająć mieszkanie bez oglądania?
Można, ale to ryzykowne. Jeśli nie możesz przyjechać, poproś o rozmowę wideo na żywo z mieszkania, podczas której właściciel pokaże ściany, okna i widok. Nagranie przygotowane wcześniej łatwiej zmontować.
Najważniejsze wnioski
Housefishing to skutek ubocny łatwego dostępu do narzędzi AI: zdjęcie mieszkania można dziś „poprawić” w kilka minut, ukrywając wady, które przesądzają o komforcie życia. Do czasu, aż pojawią się jasne zasady oznaczania takich przeróbek, najlepszą ochroną jest uważne czytanie galerii, prośba o rzut i nieobrobione zdjęcia oraz oględziny na miejscu. Kilka minut sprawdzania oszczędza wiele godzin straconych na oglądanie mieszkań, które istnieją głównie na ekranie.
Sprzedajesz albo wynajmujesz nieruchomość?
Na RentMarket.pl to Ty decydujesz, czy i z którym pośrednikiem rozmawiasz: współpraca otwarta, na wyłączność albo sprzedaż samodzielna. Bez zalewu telefonów, a podstawowe funkcje są bezpłatne.
Przypisy
- Szukasz mieszkania? Uważaj na te triki AI. Housefishing to nowa pułapka na Polaków, Bankier.pl, 19.10.2026 – bankier.pl
- E. Chlipała-Faltyn (oprac.), Mieszkanie na zdjęciach wygląda idealnie? AI może ukrywać kosztowne wady, Interia Biznes, 2026 – biznes.interia.pl
- T. Sataua, ‘Housefishing’: NYC proposes AI disclosure rules for rental listing photos, Fortune, 22.07.2026 – fortune.com
- AB 723 (2025–2026) Real estate: digitally altered images: disclosure, Digital Democracy (CalMatters) – calmatters.digitaldemocracy.org










